09 Paź 2017 Poradnik sterydowy 91 razy

Hobby, jakim jest trening, można generalnie podzielić na dwa etapy.

Pierwszy, z reguły przyjemniejszy, polega na budowaniu masy mięśniowej przy jednoczesnym ograniczaniu przyrostu tkanki tłuszczowej. Drugi etap, na pewno potrzebny osobom, już zaawansowanym w ćwiczeniach, ma prowadzić do dalszych postępów – kontynuowania redukcji tkanki tłuszczowej przy jednoczesnej dbałości o niespalanie tkanki mięśniowej.

To nie jest sprawa prosta budować mięśnie bez nabierania tłuszczu albo zbijać wagę bez utraty mięśni. Teoretycznie jest możliwe utrzymać wagę na podobnym poziomie i zmieniać wygląd sylwetki dzięki równemu spadkowi tkanki tłuszczowej i budowie suchej masy mięśniowej. Takie rozwiązanie daje jednak mniejsze efekty niż w przypadku dzielenia pracy, na masę i redukcję.

Twój ruch

Czas najwyższy wziąć się za siebie na wiosnę, z myślą też o wakacjach, które tuż, tuż. Każdy marzy by pokazać widoczne efekty ciężkiej pracy. Większość z nas chce w tym celu chce spalić nadmiar tkanki tłuszczowej i wykazać wypracowane w czasie jesienno-zimowym mięśnie. Schemat przedwakacyjny gdy na pierwszy plan wysuwa się redukcja, czyli chęć zrzucenia kilku nadprogramowych kilogramów powraca jak boomerang. Czy słuszne jest pozbywanie się tłuszczu „na gwałt”, czy lepiej przeciągnąć budowanie masy na cały rok i dopiero potem, zabrać się za redukcję.

Stawianie na redukcję w wielu przypadkach nie ma sensu. Ci z nas, którzy mają świadomość, że praca nad sylwetką to proces długofalowy, chudną czasem po kilku latach treningu. Są też takie osoby, które po tym jak przybrały na wadze (np. z 70 do 80 kg.) już planowały pozbycie się tłuszczu, po to, by bardziej uwidocznić mięśnie brzucha. W taki przypadku pojawia się kilka wątpliwości. Przede wszystkim pytanie – czy warto ? Każdy z nas ma jakiś obraz sylwetki, jakiej chce się „dorobić”.

Wielu z nas wie, że 5 czy 10 kg. To nie jest cel końcowy, raczej tylko krok w kierunku bycia wielkim. 20 -30 kg to kwestia pracy rozłożonej na ładnych kilka lat. Co ciekawe, nawet taki przyrost może niektórym nie wystarczyć. Czasem odzywa się tęsknota za nabraniem naprawdę imponujących rozmiarów. Jeśli jednak trenujemy od roku, dwóch lat, nie ma sensu gwałtownie zmniejszać ilości spożywanych w jedzeniu kalorii i do tego wyciskać z siebie siódme poty na bieżni. Jeśli do wymarzonej sylwetki nie brakuje Ci 5 kg, ale na przykład 3 razy więcej, jeśli można opisać Cię jednym słowem – szczupły, to nie czas na redukcję tłuszczu. Musisz jeść, by przybrać większy rozmiar.

Trzeba też pamiętać o tym, że w okresie wiosenno – letnim metabolizm zostaje podkręcony przez samą naturę. Przyspieszone spalanie tłuszczu dzieje się w tym czasie niejako poza nami. Tak więc trzeba mieć świadomość, że pomimo wzmożonego wysiłku, robienie masy w tym czasie będzie następować wolniej niż jesienią i zimą. W czasie wakacji, przy zwiększonej aktywności, diecie bogatszej w warzywa waga pójdzie lekko w dół. Taka już natura aktomorfików.

Gdzie ten kaloryfer

Młody mężczyzna z przemianą materii galopującą niczym konie na Wielkiej Pardubickiej, musi się naprawdę nieźle wysilić by z brzucha znikła ma kratka. To wymaga kilku lat treningu siłowego oraz diety na sporym plusie energetycznym. Kwestia przybrania 10 kg dla młodego, zdrowego organizmu zwykle oznacza czysty mięsień. Często dopiero przekroczenie granicy 20 kg zaczyna się odkładać dodatkowy tłuszcz w takiej ilości, że można pomyśleć o jego celowym spalaniu. Jeśli ćwiczenia wpisałeś do swojego kalendarza rok, dwa lata temu i je sumiennie wykonujesz, jeśli dzięki nim ładnie urosłeś, a zarys mięśni brzucha nadal widać, to nie ma sensu go zaostrzać. Rzeźbić innych mięśni też na razie nie warto, zwłaszcza, że one też są nieźle widoczne ale jeszcze nie w takim stopniu, że trzeba je dodatkowo wycinać.

Dobrze czuć się we własnej skórze

Ćwiczymy generalnie po to, by dobrze czuć się we własnym ciele, z przyjemnością co rano patrzeć w lustro. Warto sobie przy okazji zadać pytanie: czy lepiej czuję się z mniejszymi mięśniami ale ostrzej zarysowanymi, czy z większymi mięśniami ale mniej zarysowanym brzuchem? Moda i opinie innych nie są najważniejsze. Jeśli nie planujesz startu w zawodach, jeśli Twoje życie nie kwitnie na facebooku, czy instagramie, możesz się skupić tylko i wyłącznie na własnych potrzebach. Nie ma sensu zrzucać kilku kilogramów, jeśli wolisz mieć ich więcej i czerpać z tego satysfakcję. Wydaje się to rozsądne zwłaszcza w sytuacji, gdy wcale nie jesteś duży, ale chcesz taki być. Można być „miśkiem”, ale wysportowanym i dbającym o zdrowie.

Trening z największą ilością endorfin

Masa i redukcja, to dwa różne bieguny. Co prawda trening nie powinien różnić się swoją charakterystyką, to jednak redukcja z reguły jest mniej przyjemna. Przyczyną tego stanu rzeczy jest jedna – przy zmniejszonej ilości kalorii dysponujemy mniejszą energią i siłą. Pompa jest gorsza niż na masie. Do tego przy redukcji trzeba postawić na regularne aeroby, co większości nie kojarzy się zbyt dobrze. W zamian otrzymujemy spadek tkanki tłuszczowej, jeśli jednak nie ma jej zbyt dużo, warto zastanowić się, czy pozbywanie się tłuszczu, ma sens.

Czy od ostro zarysowanych mięśni brzucha nie warto skupić się raczej na wyciśnięciu jak największej ilości „fanu” z treningów. Jeśli odpowiedź jest na tak, to wystarczy przez cały rok robić masę, a redukcją zająć się na wiosnę 2018? W pasji najważniejsze przecież jest przecież to, by robić coś z przyjemnością, przekonaniem. Chcemy stworzyć ciało, które będzie podobało się przede wszystkim właścicielowi, a dopiero w drugiej kolejności, innym. Trenujemy tak jak lubimy, a nie jak inni.

Załóżmy więc, że po lecie ważyłeś 70 kg, dobiłeś do 77 kg, utrzymując ten sam obwód pasa. Czy w tej sytuacji warto tracić 4 kilogramy w trakcie redukcji, kolejne 3 kg w czasie wakacji, by zaczynać z tego samego pułapu ? Może wolisz dobić do 80 kilogramów i rozpocząć jesienne treningi z wagą dużo większą niż 12 miesięcy wcześniej? Jeśli zdobywanie kolejnych kilogramów nie przychodzi Ci z łatwością, nadal jesteś bardziej szczupły niż napakowany to nie ma innego wyjścia niż przełożyć redukcję na następną wiosnę.