17 Gru 2017 Poradnik sterydowy 518 razy

W grupie witamin ważnych dla wszystkich funkcji organizmu, również w kwestii masy ciała, szczególną rolę pełni witamina D3. Nie chodzi wyłącznie o wpływ anaboliczny, ale o działanie witaminy jako prohormonu. Podobnie się sprawy mają z leucyną, która uważana jest za najbardziej anaboliczny aminokwas. Czy te związki mają ze sobą coś wspólnego ? Czy pomagają sportowcom i osobom pracującym nad muskulaturą ? Warto się nad tym zastanowić.

POTENCJAŁ ANABOLICZNY

Kiedy 40 lat temu wyizolowany został pierwszy metabolit witaminy D i otrzymano mieszaninę skrystalizowaną wielu związków, nikt nie przewidział tak wielkiego potencjału drzemiącego w prowadzonych badaniach. Witamina D stanowi nazwę wspólną dla grupy związków, dlatego sprecyzujmy, by uniknąć pomyłek. Chodzi o cholekalcyferol – witaminę D3, której początkowo przypisywane były właściwości głównie przeciwkrzywicze. Okazało się jednak, że z powodzeniem mogą ją wykorzystywać także sportowcy pracujący nad budową muskulatury i poprawą parametrów fizycznych. Do tej pory chodziło głównie o witaminę D w roli hormonu. Wielka w tym zasługa budowy steroidowej, zaczęto doszukiwać się podobieństw do testosteronu, jednego z najbardziej anabolicznych hormonów. Nic dziwnego, bo receptory witaminy D zlokalizowane są między innymi w jądrach, a zwiększone jej ilości wpływają mocno na syntezę testosteronu. Te wnioski zostały w pewnym stopniu potwierdzone przez badania Birge’a i na Uniwersytecie w Graz. Podobnie jeśli chodzi o zależność między utrzymywaniem przyjmowania zwiększonych dawek witaminy D3, a poziomem wolnego testosteronu. Nie bez powodu doszukujemy się działania anabolicznego, wpływu na rozwój mięśni, tyle, że na nieco innej płaszczyźnie. Badania dowiodły też, że podaż witaminy D3 miała pozytywny wpływ na niepożądane skutki w miopatii posterydowej czy stanach atroficznych. Jak jeszcze suplementacja tą witaminą może wywoływać pozytywny efekt anaboliczny i przyczynić się do zwiększonej syntezy białek ? Witamina ta już ze swej natury jest związana z hormonami i tymi anabolicznymi i katabolicznymi. Cholekalcyferol w dużych ilościach może odpowiadać za podwyższony poziom folistatyny, elementu hormonalnego o funkcji m.in. inhibicyjnej względem miostatyny (hormon silnie kataboliczny). Badania Garcii, zaakceptowane przez Uniwersytet Stanowy w Ohio są tego potwierdzeniem. U osób z podwyższonym poziomem folistatyny często występował też przyrost masy mięśniowej. Witamina D3 poprawia też naszą tolerancję na glukozę, polepszając jednocześnie nasz stan w przypadku insulinoodporności. Jest to o tyle ważne, że suplement ten może być i stymulatorem procesów anabolicznych, jak i pomocnikiem w redukcji tkanki tłuszczowej. Wrażliwość komórkowa na insulinę ulega poprawie, a glukoza jest skutecznie doprowadzona do mięśni i skutecznie wykorzystana. Można stwierdzić, że poprawie ulega nie tylko wrażliwość receptorów związanych z insuliną, ale też białek o charakterze sygnałowym, które realnie wpływają na mechanizm anaboliczny. Jak już wiemy siła efektu jest zależna od stężenia witaminy D3. Możliwość oddziaływania na białka sygnałowe i uwrażliwienia receptorowego jest poniekąd związana z rolą naszej bohaterki jako wzmacniacza innego, silnie anabolicznego składnika. To aminokwas leucyna, który wchodzi w skład niezbędnych i rozgałęzionych aminokwasów o silnym anabolicznym oddziaływaniu. Właściwości anaboliczne są w tym przypadku ściśle powiązane z funkcjami regeneracyjnymi względem mięśni. Według niektórych doniesień użycie leucyny i innych aminokwasów zaliczanych do BCCA było zależne od ilości (dostępności) tych aminokwasów. Przede wszystkim były używane na cele syntezy, w dalszej kolejności na inne cele metaboliczne. Do tego, już jakiś czas temu stwierdzono, że mimo iż leucyna nie jest bezpośrednim substratem dla białek (przeciwnie chociażby do lizyny), to wypełnia jednak rolę elementu uwrażliwiającego komórki na anaboliczne oddziaływanie insuliny. Zwiększa to możliwość efektu anabolicznego, aniżeli tucznego przez ten hormon. Występuje zależność między stężeniem leucyny w komórkach mięśniowych, a wrażliwością na insulinę. Im więc wyższe stężenie leucyny, tym lepsza i sprawniejsza synteza białek.

BOMBA ANABOLICZNA CZYLI DWA W JEDNYM

Zacznijmy od tego, że i leucyna i witamina D3 wpływają na metabolizm, nasilenie syntezy białek, a także ogólny wzrost poziomu protein w komórkach mięśni. Witaminę D3 uznaje się za mimetyk insulinowy, ze względu na aktywację szlaku sygnałowego charakterystycznego dla działania insuliny i IGF-1 (insulinopodobnego czynnika wzrostu). W efekcie dochodzi do wzmożonej syntezy białek, przy współudziale sprawniejszej aktywacji kinazy mTOR ( białkowa kinaza treoninowo – serynowa). Dochodzi do tego lepsze działanie owej kinazy białkowej w zakresie insulinoodporności. Jest to też otwarta droga do pozbycia się tłuszczu i budowy muskulatury. Otrzymujemy całkiem przydatny suplement. Jest i leucyna, która działa anabolicznie oraz ogranicza pod kątem rozpadu białek mięśniowych. Ten aminokwas jest swoistym aktywatorem wspomnianej kinazy mTOR, przy tym nasilając sygnalizację białkową. Rola leucyny w tej dziedzinie jest związana z hormonem insuliny i jej bardziej sprawnym łączeniem z receptorami insulinowymi. Trudnością związaną z sygnałowym szlakiem insulinowym może okazać się samoograniczenie przez mTOR aktywności ORS1 jako sprzężenia zdrowotnego na tle hormonalno – sygnałowym. Precyzując, IRS1 jest białkiem niezbędnym dla aktywowania sygnału receptora insulinowego – mTOR. Zmniejszając jego aktywność sprzyjamy insulinoodporności, zwłaszcza jeśli chodzi o wrażliwość tkanki mięśniowej na ów hormon. Badania potwierdziły, że dodatkowe ilości witaminy D3 mogą znacznie zmniejszyć skalę tego zjawiska. Ta witamina jest również swoistym aktywatorem, a to pozytywnie objawia się w zakresie wrażliwości komórek mięśniowych. Witamina D3 jest w stanie oddziaływać również na aktywację genów, które są związane z ilością receptorów insulinowych. Miks podniesionej wrażliwości i zwiększonej ilości receptorów na powierzchni komórek mięśniowych powoduje podwójny efekt: przyspieszenie i nasilenie efektów anabolicznych. To prowadzi do przyrostu masy mięśniowej i lepszych parametrów wysiłkowych (oczywiście w połączeniu z treningami i zbilansowaną dietą). Organizm do uzyskania anabolizmu powiązanego z działaniem insuliny potrzebuje znacznie mniejszych ilości hormonu. Natomiast podniesiona ilość receptorów insulinowych spowoduje nasilenie reakcji anabolicznej związanej z działaniem leucyny. Potwierdzają to m.in. badania Salles’a. Tak więc witamina D3 stymuluje reakcję organizmu na obecność leucyny, a dzieje się to za pośrednictwem ścieżki sygnałowej związanej z insuliną. Dodatkowe ilości to również zwiększone dawki protein m.in. 4EBP1, akt-GSK3, co w tych warunkach wydaje się być stymulowane stężeniem witaminy D3. Ktoś może nie zgodzić się z tym twierdzeniem, swego czasu sporo było doniesień na temat promowania insulinoodporności przez leucynę jako samodzielny suplement i nadmierne ilości BCAA. Prawdą jest, że zbyt duże dawki insuliny przy sporych dawkach leucyny mogłoby wywołać negatywny skutek na wrażliwość komórek względem hormonu. O tym już jednak wspomnieliśmy przy okazji opisu sprzężenia zwrotnego w takich okolicznościach. Tutaj wsparciem jest dodatkowa suplementacja witaminą D3, która zadziała jako swego rodzaju zabezpieczenie. Ciekawe wydają się przesłanki o lepszym wchłanianiu witaminy, przyjmowanej wraz z głównym posiłkiem. Przyjmując, że przypada on po treningu, gdzie dodatkowo wykazujemy otwarcie na anaboliczne działanie, to połączenie leucyny i witaminy D3 może wydawać się dobra taktyką. Oczywiście z witaminą D3 też nie można przesadzać , podchodząc do kwestii indywidualnie. Dobrym pomysłem wydaje się jednak jej suplementacja w towarzystwie witaminy K2, która działa jako zabezpieczenie i jednocześnie wzmacniacz efektu D3 względem IGF-1. Obie mogą też łagodzić skutki zjawiska znanego jako opóźniona bolesność mięśni. Działajcie więc, ale z głową.